Kategorie: Wszystkie | bolly/kolly/tolly orgia | praca | smuty | studia
RSS
czwartek, 28 czerwca 2007
reaktywacja?
No rządzę po prostu!
ponad pół roku nie weszłam tutaj, konto na gazecie zdążyło się oczywiście wtenczas zdeaktywować.
Ale będę pisać:)
więć dzisiaj się generalnie nudzę i leniuchuję - dłubię przy zdjęciach ze swojego folio
pójdę zrobić xero boskiej indyjsko pachnącej książki dla Neny
no ale wcześniej to kawa i papierosek
a już jutro Trójmiasto - przybywam!!!
środa, 03 stycznia 2007
niu jer

Zaraz klade sie spac, Fakt (jest porazajacy kalendarz z golymi niewiastami!) pisze ze jutro spadnie na mnie ilestam ton cisnienia na glowe i ze to mnie zaboli. Ale nic to, jakos zyc trzeba!
ja ostatnio to dalam czadu az nadto bo w nocy przed sylwusiem nawiedzilam pana mieszkajacego z piekna wezowa lasencja  i wyzylam sie artystycznie:

make up

za modelke sluzyl tez przyszly pokarm pytonicy czyli kogut piejacy o 22giej w nocy:) czekam niecierpliwie na efekty

spalam spalam pozniej i spalam, wypindrzylam sie in da indian stajl ruszylam do taxy gdzie czekala Kasia - indyjska ksiezniczka w boskiej peruce z programu tiwi:D

no i ruszyly baunsy u Aska - jej jak sie ciesze ze Nena przyjechala:D no ale dobra, za duuuuzo ludzi na moja glowe by wszystko ogarnac wiec tak krazylam milo gawedzilam, podziwialam balony (nie uklada ci sie grzywka?idz po rade do Vivka!), troszku smakowalam specjalow naszykowanych przez dziewczyny (my przynieslismy muze i wino :D), inni pili, ja bylam trzezwa i szczegolnie mi z tym zle nie bylo acz trza bylo troche odpoczywac od nadmiaru jazgotu w ktory sie nie jest wtajemniczonym;)

Amber jest najpiekniejszym psem na swiecie (dobra, oprocz Figi, nie moge taka okropna byc dla mojego suczydla;D) !!! wielbie jej buziulke, wielbie jej dupcie, wielbie jej sapanko, wielbie jej cycuchy:D

zrobilam maraton ekstremum nie spiac ponad dobe... zmeczylo mnie nachalne popisywanie sie pewnych osob az strach (ma introwertyczna natura malo odporna po trzezwemu na tak 'ekspansywne' bodzce)... nad ranem milo sobie pogadalam z kochanymi dziewczetami i paradoksalnie to bylo najfajniejsze w tym sylwestrze, ze kurde mozna tak sobie total szczerze lekko i blogo pogledzic i czuc sie tak total 'u siebie'

ja zreszta, mimo ze imprezowalam az nadto pod wplywem rozmaitych uzywek czasem i noc w noc w miescie grzechu Krakowem zwanym, najlepiej sie odnajduje w opowiadaniu sobie glupot w kameralnym gronie

stwierdzam ze mnie zmeczyl bollywood (tylko starocie) i mam chcice mega na telugu

kurde brakowalo mi AskiKoll normalnie

ojej mam nadzieje ze te tony niskiego cisnienia tak na ta noc przyjda tak zebym zasnela...

piątek, 29 grudnia 2006
ojej rok sie konczy

Przeokropnie sie zatrulam pod koniec swiat. Podejrzenia padaja na hot doga ktorego spozylam na dworcu Wschodnim czekajac na skm-ke do rodzicow, by tam zjesc obiad z resztek wigilijnych ...

no i zwiedzilam wreszcie szpital na Saszerów, bylo moze i nieco hardkorowo (no zwracania wlasnych trzewi do przyjemnosci nie nalezy), pod alarmem od samego przyszlego ordynatora (ech nie ma to jak kontakty rodzicow medyczne, a tych mi nie brakuje;D) zrobiono mi komplet badan. No i wiecie co, ja tylko jedna jedyna rzecz z tych szpitalnych oporzadzen lubie - kroplowke, uwielbiam to uczucie jak sie zimny plyn rozlewa po ciele i jak wraz z nim wraca zycie:)

no ale dobra, w spadku po Indiach mam mini kamyczek w nerce;D

ow nieprzyjemny incydent zatruciowy spowodowal bycie total rozpieszczona przez rodzine (trzy noce w rodzinnym domu to chyba pierwszy raz odkad sie wynioslam mi sie zdarzyly), spacery psowe pod olowianym rembertowskim niebem i zarcie kleikow:)

dziś zapisałam się na fitness (moj zyciowy debiut) i zakupilam wyjebane kozaki do kolan ktore dumnie nosic bede miast mych czerwonych butow 'do wszystkiego' ktore licza sobie z 6 lat ...

ogolnie to przeszkadza mi balagan choc nie znosze sprzatac

siedze i pachne olejkiem i mam nadzieje ze dzis oszczedzi mnie bezsennosc..

a w nowym roku ja sobie zycze zeby mi kariera makijazowa ruszyla z kopyta:)

a wszystkim to chyba tyle zeby spokoj i zdrowie bylo (zawsze skladam takie zyczenia)

niedziela, 24 grudnia 2006
święta święta

No wiec...

ja tam Gwiazdki jako takiej nie przeżywam, ale ...uspokoilam sie:)

jak bosko pakowac prezenty pachnace Indiami (kosmetyki, olejki, kadzidla, pojemniki na kadzidla z drzewa sandalowego, ksiazke z bajkami, etc) :D

z tego wszystkiego o tej poznej porze zrobilam sobie face packa z drzewa sandalowego - miesza sie pachnacy proszek z woda rozana i kladzie na buzie:)

bylismy dzis na zacnym obrazie ktory zasluzenie wzbudza zachwyty ja tam wielbie Borata i juz (US & A dostalo sie az milo)

borat

zwlaszcza nauka savoir vivre'u w praktyce rulez!

ale to nie jedyna moja milosc, to znaczy druga to taka no ... wstepna fascynacja, ktora mam nadzieje przy glebszym poznaniu przerodzi w cos powaznego

oto Mammootty, guru i bog Kerali ktory to znamienne slowa wypowiedzial ze 'In South we do better films' (to odnosnie bollywoodu)

no ale wiecie jak sie tak wyglada:D

mammootty

no nic, nie ma bata - ogladac trzeba malajalam i bass!

a teraz ide zmyc paste z twarzy i udaje sie lulu

jakos te swieta trzeba przetrwac..uff

piątek, 22 grudnia 2006

Na zmiane albo placze albo mam ataki wscieklosci, nie jest dobrze.

Nie poszlam do urzedu skarbowego z wiadomych wzgledow

Mialam isc do kina ale nie pojde ino sobie cos w domu zapodam, made in India zapewne

a tymczasem, oto Fair and Handsome

czyli sposob na biel lica wedlug Suryi:

fih

ja dostalam szoku ciezkiego jak przeczytalam ze najnowszy film Vijaya to remake Pokiri ...

takze Vijay

v

bedzie Maheshem:

b

ojeju najpierw oryginal musze obejrzec

Uff

na zmiane lapie mnie dol i wscieklica-kurwica, a wtedy to lepiej zejsc mi z drogi bo gryze,wrrrrrrrr!

no dobra, lyknelam dwie promazyny i chyba mi przechodzi...

OK, czy sie to komus podoba czy nie wiadomo kto jest guru i legenda tamil kina:D

dobra no wiec oto on, Don a raczej Billa Kollywoodu

tu baunsy z sama Boska Helen:

billa

pif paf!

billa

billa

dobra, to pokaze jeszcze swiatu tamil Rome ktora macha na wszystkie strony cycem:)

billa

tu alter ego Vijaya:

billa

aaaaaaaaaaaaaa, bylabym zapomniala! wlasnie kreca remake Billi (to chyba na fali szarukowego Dona) z Ajithem w roli glownej!

ale nie o tym mialo byc, bo ten oto stapajacy po Ziemi bog (jeju wlasnie sobie przypomnialam ze Aamir Khan na wiadomej pielgrzymce do Zakopca mowil ze to najwspanialsza osobowosc z jaka mial stycznosc!ach a ja wtedy taki laik bylam...) kreci wlasnie najwieksza w historii tamil superprodukcje Sivaji z budzetem 11 mln $ generalnie bedzie to wypas nad wypasy, Rajni pojawi sie w calym mnostwie roznych wcielen (hehe jak Hrithik w Dhoom 2;D). U jego boku pojawia sie znana z Arjuna Shriya. Ok to jedziem:

sivaji

sivaji

sivaji

sivaji

film kreci sie m.in w Ramoji Filmcity w Hyderabadzie gdzie zesmy oczywiscie byli - fanki mojego 'ulubienca' powinny tam pielgrzymowac bo wszelkie hity od Baadshaha po KKHH tamze tez powstawaly :):P

dobra, a wczoraj z Askiem zesmy spazmy rozkoszy i ekstazy mialy na widok tych oto wdzianek:

nn

nn

nn

nalezy dodac, ze kazdy z kombinezonow (jest ich duzo wiecej z roznych materialow: lateks. skora, zamsz...) jest uzupelniony o gustowne kozaki na obcasie w tym samym kolorze

niestety w galerii nie ma foty mojego ulubionego obcislego dresu Adidasa w kolorze strazackiej czerwieni, wiec musze zrobic zrzut:) a latwo nie bedzie bo wiekszosc czasu w owym dresie Rajni spedza na masce pedzacego samochodu

a na koniec tak zeby mi lepiej bylo to pozdrowienia od dzidzi:

ajay

ajay

bobo to najywardszy z najtwardszych, posiadacz spojrzenia ktore mrozi nie tylko krew w zylach, wszystko kurde mrozi:

a

środa, 20 grudnia 2006
ojeeeej...
Ciągle śpię i spie normalnie sen zimowy ...
I taki dziwny film wczoraj obejrzelismy, zakupiony wiadomo gdzie;D zesmy sie zasugerowali opiniami ze to akcja thriller i ogolnie super hiper wypas, no i telugu, oraz obecnoscia tego pana na okladce, ktory bardzo nas intrygowal zawsze na zdjeciach z filmu Jagapati:


a tu zaskoczenie!
nie dosc ze ja rozpuszczona filmami z Maheshem (wszyscy wiemy co one ze soba niosa - skomplikowana choreografia walk, spojrzenia polujacego tygrysa, lamanie praw fizyki i ogolny przepych i wypas), to jeszcze odpowiednio nastawiona poprzez imidz pana Jagapathi Babu (co widac na obrazku powyzej).
Zaskakujacy jest realizm filmu - glowna bohaterka wystepuje bez makijazu! wszelkie sceny przemocy (a troche ich jest) ukazane sa bez fajerwerkow (ha!a tymbardziej bez rozkosznych odglosow typu trzesienie ziemi przy szarpnieciu koszuli ktore znamy i kochamy:D), no i najistotniejsze - wreszcie jakis film ktory pokazuje jak naprawde ci ludzie ze soba rozmawiaja, czyli moje i Nokto ulubione kiwanie glowa na boki w trakcie gadki (tzw 'trybienie')!
no bo  prawie zawsze i wszedzie jak zadasz komus pytanie, powiesz cos co wymaga odpowiedzi to przedstawiciel indyjskiego narodu (dobra, nei wiem jak jest na polnocy) kiwa glowa na boki, co wyglada dosc zabawnie (na poczatku myslelismy ze to ma oznaczac negacje) przyznam uczciwie...
no ale ok
glowna bohaterka jest chorzystka (do filmow spiewa) ktora marzy o karierze blayback singer. Raz rozrywkowa kumpela wyciaga ja na impreze, a tam oczywiscie hulaja alkohol i rozmaite uzywki. Ktos dosypuje cos naszej bohaterce do drina i urywa sie jej film... jak sie okazuje na niemal 2 dni! pozniej nic nie pamietajaca dziewczyna jest scigana przez taksowkarza ktoremu wisi kase, ktos ja goni i chce zabic, oj dzieje sie cala masa nader tajemnicznych i dziwacznych rzeczy... Jest jednak nasz Jagapathi Babu, policjant zawieszony w obowiazkach a zatem dzialajacy tak troche nielegalnie, ktory postanawia rozwiazac tajemnice:) jagapathi rozkosznie popija ciagle soczek, ktorym wszystkich zreszta czestuje i jest ogolnym zaprzeczeniem zabijaki z maczeta (ale bic sie lubi!), taki twardziel w wersji soft. z biegiem sledztwa dziwne zdarzenia sie namnazaja i historia stopniowo sie coraz bardziej gmatwa - ale oczywiscie znajdzie swoje rozwiazanie. No, muza (raczej taka bardziej ilustracyjna chociaz Charmi spiewa czesto piosenki ze swoich filmow) jest naprawde rewela!
film jest niezwykly, taki inny od tego cosmy do tej pory widzieli ale poleca sie go obejrzec goraco (tak, mamy dvd ktorym mozemy sie 'podzielic' :D)!
warto nadmienic ze nie jest to zadne kino artystyczne czy cos, ot taka mniej typowa forma wciagajacej rozrywki:)













wtorek, 19 grudnia 2006
-----
Mam dość pretensji pod swoim adresem. Traktuje je jako atak na swoja osobe. Zamiast motywacji do zmiany jakiegos zachowania, budzi sie opor i agresja. I koniec. Najchetniej bym ciagle zyla w oderwaniu od rzeczywistosci. Bo moj charakter zupelnie nie pasuje do niej. Niby sie mowi ze jak nie mozna zmienic swiata to jedynie siebie mozna zmienic, ze tylko na to ma sie wplyw. Ja zamiast wplywu czuje opor. Nie pozostaje nic innego jak tylko sie 'zawiesic', co tez robie nagminnie a co prowadzi do ciaglych oskarzen o bycie rostrzepana, leniwa i rozrzutna i ciaglych sygnalow, ze bedac taka, nie nadaje sie do normalnego zycia. Ale jakos dziwnym trafem zyje juz ponad 24 lata, ciagle wojujac z wiatrakami co prawda, ale zyje i zawsze spadam na cztery lapy.Wiec dochodze do wniosku, ze nie jest do konca prawda ze nie da sie zyc z moim charakterem - da sie zyc, tylko duzym kosztem energii i nerwow.
poniedziałek, 18 grudnia 2006
buuuum
Mam potężne ZEJŚCIE. A nic tego nie zapowiadało w sumie ... pierwszy dzień w Krakowie był nader obiecujący, pan Pitrus wrócił z Havany i w związku z tym raczył nas opowieściami i nagraniami o absurdach życia na Kubie (szok szok szok! a to co tam nadaja w tv to się nie mieści w głowie, programy dla dzieci to jest tluczenie ideologii w formie niewinnej zabawy a hip hopowy hicior z wirtualnym ludzikiem sławi reżim i bluzga na USA pod przykrywka wzywania do pacyfizmu), gdzie żyć, zgodnie z naszym rozumieniem cywilizowanej egzystencji po prostu sie nie da. Za rogiem miszcz Wajda kręcił swoje katynskie dzielo, opanowujac cale Collegium Novum. Wracajac do Jagódki skoczyłam na rynek na kiermasz i ach te światełka, ach te kramiki, no i przede wszystkim ach to żarcie!spożyłam kaszanke z ogórasem, a potem prażone orzechy i byłam szczęśliwa.
A wieczorem czekał seans nad seanse. Spojrzenie polującego tygrysa, świst maczet, Hyderabad i Prince Mahesh Babu :D


obok naszego Księcia, który cytując Korynę "wrogów załatwia jednym ciosem, a panny uwodzi jednym spojrzeniem" wystąpiła też maskotka z Chandramukhi czyli nałożnik babci, co go Rajni efektownie w blasku fajerweków załatwia
tutaj mam czołówkę która MÓWI WSZYSTKO no dobra, bardzo wiele o tym wiekopomnym dziele jakim jest Athadu
ach jak ja kocham nonszalancje z jaka Mahesh rozwala przeciwników (jeden osiłek to az sika dosłownie) i jak podrywa Trishe ciągle gasząc jej przechwalki, powtarzając że jest brzydka no i podkładając jej nogę:D

no ale potem przyszedł ZJAZD totalny, nie wiem, chyba BD na ktorym mnie nie bylo go wyzwolilo ...
i trwa on do dzisiaj, wczorajszego dnia nie chce pamietac, mimo ze kupilam prezent dla męża i zjadlam giga deser lodowy - to jest jak koszmarny sen
strasznie mierzi mnie kwestia terapii, na ktora, po akcji pt placenie prawie 1000zl za moja nieobecnosc podczas wyprawy indyjskiej, szczerze nie chcę chodzić. coraz mniej przemawia do mnie to, ze ja na dana godzine i za dana sume pieniedzy mam otwierac przestwory mej psychiki. Ja tak juz nie potrafie chyba. Z jednej strony juz dlugo jestem 'zdrowa' ale z drugiej strony niby potrzebne mi dlugofalowe leczenie i ze pozniej, odpukac, moze sie przydarzyc cos niedobrego, jesli tak za wczesnie przerwe. kwestia tylko taka, kiedy to jest za wczesnie ... odkad wyszlam z Komorowa minely ponad dwa lata.
Dobra, musze lyknac ibuprom bo mnie glowa boli i umyc glowe



czwartek, 14 grudnia 2006
notka numer jeden
Postanowilam sie przeprowadzic, bo tamten blog juz mi jakos uwieral i spadla motywacja coby go aktualizowac:) a tak mam miejsce swieze, nowe i czyste:D dzisiejszy nader ciezki, niskocisnieniowy, bury i ogolnie okropny dzien zakonczyl sie w sumie to pozytywnie, bo ... jakze barwna opowiescia o sexy spreju brazujacym z brokatem dla mezczyzn, kapielach w kozim mleku, o kolekcji wiejskich dewocjonaliow, glowie trupa i podwojnym zyciu w wielkim miescie. a to wszystko z ust modela z pokazu Nike'a gdzie pomagalam Kasi malowac ryjki. Bylo smetnie, ale pyszne jedzonko, pyszne wino musujace no i przede wszystkim sexy spray sprawily ze nie dalo rady nie opuscic miejsca pracy w poprawionym nastroju! mojego mp3 playera bo kapieli w indyjskiej wodzie do picia (mineralnej tam nie maja) uratowac sie nie da ... moj mp3 player umarl jednak w wyjatkowych okolicznosciach bo w kinie na seansie Vettaiyaadu Vilaiyaadu
a to moj pierwszy film w kinie w Indiach i to jakze genialny!
ogolnie to smaruje wlosy olejem Vatika, cialo smaruje olejkami przeroznymi firmy Biotique a oczy codziennie maluje kajalem i za kazdym razem mnie w to ponure zimno tesknota za Indiami bierze, o tyle nielatwa ze dopiero po jakichs 10 dniach pobytu powoli sie zaaklimatyzowalam a tu juz tuz tuz zaraz trzeba wracac do zimy, do Polski, do obowiazkow, do lęków, obaw i ogolnie rozumianej prozy zycia, ktora jednak maja nam oslodzic przywiezione filmowe precjoza...
ja sie taki laik czuje wobec tego przedziwnego absurdem stojacego kraju, z taka bezradnoscia ale i i wkurwem vs pokora do niego podchodze... i ta swiadomosc ze tyle do poznania, do nauczenia sie ... wrocic niewatpliwie musimy. Ojej ...